|
||
|
Nowy kodeks pracy na horyzoncie
Od kilku lat pracuje nad nim profesorskie grono, ale nie wiadomo, czy nowy rząd będzie zainteresowany efektem prac ekspertów Robocze wersje nowego kodeksu przekazała wczoraj premierowi Markowi Belce komisja kodyfikacyjna. A właściwie wersje dwóch kodeksów: jeden reguluje indywidualne stosunki pracy, drugi - zbiorowe (dziś obie sfery ujęte są w jednym kodeksie). Obecny kodeks powstał w 1974 r. i nie przystaje do realiów nowoczesnej gospodarki. To już zresztą jedyny obowiązujący w Polsce kodeks sprzed 1989 r. Był, co prawda wielokrotnie nowelizowany, ale i to jest obciążeniem. Prawo pracy stało się, bowiem niespójne, niezrozumiałe i zbyt drobiazgowe. Nowy kodeks ma usunąć te wady. Pracuje nad nim od trzech lat komisja składająca się z profesorów prawa pracy, także sędziów Sądu Najwyższego. Najpierw kierował nią b. rzecznik praw obywatelskich i minister pracy prof. Tadeusz Zieliński. Po jego śmierci zastąpił go prof. Michał Seweryński. Członkiem komisji był kandydat PiS na prezydenta Lech Kaczyński, ale nie angażował się w jej prace i szybko zrezygnował. Komisja działa przy rządzie (powołana została na wniosek ówczesnego ministra pracy Jerzego Hausnera), jednak rząd nie miał wpływu na efekty jej prac. Dopiero wczoraj prof. Seweryński przekazał projekty premierowi Belce. Wstępne - bo komisja pracuje nadal. Ma czas do końca września 2006 r. Nie wiadomo tylko, czy nowy rząd zainteresowany będzie nowym kodeksem - tym bardziej, że wizje prawa pracy PO i PiS są przeciwstawne. - Komisja jest rządowa i będzie działać tak długo, jak rząd będzie uważał to za potrzebne - deklarował Seweryński. Co zawierają wstępne wersje kodeksów? Tego Seweryński nie ujawnił. Tłumaczył, że prawo pracy to sprawa budząca wielkie emocje. - Póki kropka nad "i" nie zostanie postawiona, wszystko może być jeszcze zmienione - asekurował się. Wyjawił jednak, jaka będzie filozofia kodeksu: - Nie stracić niczego z tego, co należy się pracownikom. Wbrew temu, co dobiega ze środowisk gospodarczych, że prawo pracy musi być maksymalnie elastyczne. Ale z drugiej strony prawo pracy musi otwierać się na potrzeby nowoczesnej gospodarki. Według Seweryńskiego kodeks ma uwzględniać nowe trendy na rynku pracy, jak np. telepraca. Inną, być może najbardziej kontrowersyjną kwestią, będą uprawnienia związków zawodowych. Dziś związki mają wyłączność na negocjowanie układów zbiorowych i prawo do strajku (gwarantuje to konstytucja). Tymczasem - dowodził Seweryński - w większości prywatnych firm związków nie ma. Sugerował więc, by prawo do układów przyznać niezwiązkowym reprezentacjom pracowników (zapewne chodzi o wybierane przez załogi rady pracownicze, których powstania wymaga od nas UE). Takie propozycje z pewnością spotkają się z oporem ze strony związków. Seweryński podkreślał jednak, że bez konsultacji ze związkami i organizacjami pracodawców nie będzie można uchwalić nowego kodeksu. 05-10-2005,Rafał Kalukin, gazeta wyb.
|
||
|
Federacja Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych Przemysłu Lekkiego Plac Zwycięstwa 13, 90-047 Łódź |
||